poniedziałek, 1 października 2012

Pyszna Czekoladowa niedziela

Lwowska Manufaktura Czekolady w Krakowie
Wczoraj od samego rana świeciło słońce dlatego rodzice zabrali mnie na wycieczkę. Pojechaliśmy najpierw do naszego ulubionego kościoła a później poszliśmy na długi spacer. Najpierw poszliśmy do fabryki czekolady. To był taki jakby sklep i tam widziałam jak pani rozbija taką jakby skałę z czekolady a inny pan wlewał białą czekoladę do foremek w kształcie serca.

Czekoladowy Aniołek :-)
Później weszliśmy do takiej sali gdzie na stołach i na półkach było mnóstwo różnych rzeczy wykonanych z czekolady: były takie jakby kamyczki, kostki, były nawet aniołki, samochodziki i takie czekoladowe prezenty, które daje się komuś kogo się kocha! Była gra z czekolady i nawet Wawel cały z czekolady! I pachniało tam tak przyjemnie ale niestety nic mi tam rodzice nie kupili. (Ale kiedyś mi kupią!)

Na zdjęciach możecie zobaczyć trochę jak jest w tej fabryce i w sklepie z czekoladą, a te zdjęcia pozwoliła mi pożyczyć ze swojego bloga Pani Natalia. Możecie też do Niej zaglądnąć bo Ona ma bardzo pyyyszny blog! :-)



Dopiero później poszliśmy do takiej kawiarni, gdzie mama zamówiła dla mnie gorącą czekoladę z marcepanem a dla siebie mama kupiła czekoladę z lodami waniliowymi. Tata niestety nic nie jadł tylko patrzył na nas i oblizywał się, bo mu pachniało czekoladowo. Później ja już nie chciałam pić tej gorącej czekolady więc, żeby tacie nie było smutno, to się z nim podzieliłam! I nawet mama dała mi posmakować swojej czekolady.

Chciałam Wam jeszcze napisać, że kiedy szliśmy do kościoła widzieliśmy jak stoją konie i dorożka. Wtedy nagle pani powiedziała mi, że mogę pogłaskać te konie po nosku. Bałam się trochę, ale tata mnie wziął na ręce i kiedy je głaskałam to konie pokazały zęby! Wyglądało to naprawdę baaaardzo śmiesznie.